Ksiądz Władysław Bukowiński – klejnot Rudawy

Ks. Władysław Bukowiński, fragment obrazu znajdującego się na plebani w Rudawie

W naszej Rudawie jest taki klejnot, który został w niej umieszczony ponad 80 lat temu i ma tę szczególną właściwość, że z upływem czasu świeci coraz silniejszym blaskiem.

Jak zapewne, przynajmniej niektórzy z mieszkańców Rudawy i nie tylko wiedzą, dnia 12 lipca 1931 roku w kościele parafialnym pod wezwaniem Wszystkich Świętych oraz 2-o-voto św. Anny odbyła się szczególna uroczystość. Syn Cypriana Józefa Bukowińskiego, administratora majątku hr. Potockich z Krzeszowic, zamieszkałego z racji pełnionych funkcji w budynkach dworskich wsi Pisary, oraz Jadwigi z domu Scipio del Campo, ksiądz Władysław Bukowiński, wyświęcony 28 czerwca tegoż roku w Katedrze Wawelskiej przez księcia metropolitę Adama Stefana arcybiskupa Sapiehę, odprawił Mszę prymicyjną, co poświadcza min. wpis w Liber memorabilium parafii. Prymicjantowi składała w tym dniu gratulacje i recytowała okolicznościowy wiersz maleńka Zofia Tetelowska z Radwanowic ubrana w strój krakowski.

liber memorabilium
Wpis w Kronice parafii Rudawa pod datą „Rok 1931”

 „W niedzielę VII po Ziel.Świątkach odbyło się poświęcenie sztandaru Stow.Kat.dziewcząt w Rudawie sprawionego kosztem i staraniem stowarzyszenia za 1250 zł. Poświęcenia dokonał Ks. Zdzisław Nowak.

Tej samej niedzieli odbyły się prymicje ks. Władysława Bukowińskiego, syna p.Zarządcy dóbr Hr. Potockich w Pisarach. Kazanie wygłosił Ks. Prałat Kulig b. Rektor Seminarium, obecnie Kanonik Kapituły”

Dlaczego właśnie w Rudawie? – Otóż jeśli w ogóle w „tułaczym” życiu ks. Władysława można zasadnie mówić o miejscu pobytu czy miejscu rodzinnym w Polsce, to niewątpliwie należy za taki uznać obszar parafii rudawskiej, pobliską wieś Pisary.

Ksiądz Władysław urodził się 22 grudnia 1904 r. według kalendarza juliańskiego, według zachodniej rachuby 4 stycznia 1905 w Berdyczowie. Wojna bolszewicka przerywa naukę w gimnazjum polskim w Płoskirowie i ostatecznie rodzina Bukowińskich, po krótkim pobycie w Święcicy, stabilizuje się w Pisarach, parafia Rudawa.

Ksiądz Władysław Bukowiński rozpoczął początkowo studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, następnie, po ich ukończeniu szkołę nauk politycznych tejże uczelni.

Jest czynny w akademickim kole kresowym i innych pracach skupiających ludzi i zainteresowania zagadnieniami dawnych kresów Rzeczypospolitej jagiellońskiej. W szczególności zaangażowanie w prace katolickiego odłamu stowarzyszenia akademickiego „Odrodzenie” inicjuje i utrwala przyjaźń, mające przetrwać całe życie.

W latach 1926-31 absolwent Wydziału Prawa i Nauk Politycznych UJ rozpoczyna i kończy studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Od roku 1921 do 1931 tj. przez najbardziej intensywny okres studiów i prac w organizacjach społecznych, zasadnim miejscem rodzinnym księdza staje się wieś Pisary.

Ksiądz Władysław został skierowany przez metropolitę krakowskiego najpierw do pracy jako katecheta w gimnazjum żeńskim pod wezwaniem świętej Tereski w Rabce gdzie przebywa od 1 września 1931 do 30 czerwca 1935. Natomiast od sierpnia 1935 do sierpnia 1936 jest katechetą i wikariuszem w kościele pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Suchej.  W tym okresie szczególnie intensywnie angażuje się w działalność założonego przez siebie w tym mieście koła akademickiego stowarzyszenia „Odrodzenie”, jak też pozostaje we wdzięcznej pamięci jako dyskretny i hojny, mimo swego ubóstwa jałmużnik. Proszeni o dyskrecję wspierani przez niego pozostający w potrzebie parafianie nie zawsze decydowali się milczeć o tym, zwłaszcza po latach gdy postać dalekiego apostoła i więźnia wschodu stawała się coraz bardziej dawnym parafianom znana i bliska. Z okresu tego przytacza się, wśród wielu dyskretnych jałmużn, przypadek oddania przez księdza w siarczysty mróz jedynego posiadanego przez siebie płaszcza zmarzniętej, biednej cygance. Jesienią 1936 roku ksiądz Władysław na własną prośbę i za zgodą metropolity krakowskiego zostaje skierowany do pracy w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku na Wołyniu, gdzie przebywa do 3 stycznia 1945. W latach tych, z nominacji księdza biskupa Adolfa Piotra Pieniążka piastuje godność proboszcza parafii w Łucku, co kończy się uwięzieniem przez NKWD i postawieniem przed plutonem egzekucyjnym 26 czerwca 1941. Odnaleziony pod zwałami ciał rozstrzelanych więźniów politycznych i szczęśliwie przywrócony do zdrowia pełni dalej obowiązki proboszcza pozostając w pamięci żołnierzy i ludności cywilnej jako niezłomna ostoja i nieulękły powiernik potrzebujących ratunku i pomocy szczególnie poszkodowanych i zagrożonych w akcjach ludobójczych UPA na peryferiach miasta Łuck, co znalazło też bardzo skromny wyraz w przyznaniu w 1944 roku księdzu Władysławowi Złotego Krzyża Zasługi z mieczami. Od 4 stycznia 1945 do 10 sierpnia 1954 przebywa w różnych obozach pracy na terenie b. Związku Radzieckiego kilkakrotnie z tzw. wyroków „administracyjnych”. Z tych „administracyjnych” decyzji zebrało się 9 lat, 7 miesięcy i 6 dni zesłania. Od 3 grudnia 1958 do 3 grudnia 1961 to okres kolejnego uwięzienia, tym razem z wyroku sądowego, po przeprowadzeniu postępowania procesowego, gdzie po raz pierwszy ks. Władysław miał sposobność wygłosić zachowaną dla nas mowę obrończa we własnej sprawie. Ostatecznie w więzieniach i łagrach odbył on karę 13 lat, 5 miesięcy, 10 dni. Ostatecznie osiadł w Karagandzie, gdzie, wykonując z nakazu pracę nocnego stróża na placu budowy, miał możność i okazję w najściślejszej konspiracji wykonywać pracę duszpasterską, tj. odprawiać eucharystię, chrzcić, również, lub przede wszystkim dorosłych, udzielać ślubów, spowiadać, komunikować, uczyć prawd wiary. W czasie tym prowadzi też szczególnie obfitą korespondencję z przyjaciółmi w Polsce i poza jej granicami.

Mimo nacisków i sugestii władz odmawia zapisania się na listę repatriacyjną i korzysta z możliwości zadeklarowania woli stałego pobytu z Związku Radzieckim wraz dobrowolnym przyjęciem radzieckiego obywatelstwa. W Polsce przebywa po wojnie trzykrotnie. Pierwszy raz w roku 1965 przez prawie 3 miesiące, następnie, przez miesiąc w 1968 oraz po raz ostatni przez 4 miesiące na przełomie roku 1972 i 1973.

Mimo gwałtownie pogarszającego się stanu zdrowia nie godzi się na pozostanie na dłuższe leczenie w Polsce w poczuciu, że pozostali w dalekiej Karagandzie „parafianie” bardziej go potrzebują, niż przyjaciele i bliscy w kraju. Umiera 3 grudnia 1974 w szpitalu w Karagandzie, 7 grudnia na cmentarzu w tym mieście górniczym pochowany.

Proces beatyfikacyjny księdza Władysława znajduje się obecnie na etapie rzymskim, w oczekiwaniu na „cud”, tak, jak gdyby całe życie tego wielkiego kapłana nie było jednym wielkim cudem.  Zresztą jak słyszymy, cudów w znaczeniu teologicznym jest już też całkiem sporo.

W czasie pobytu w Kazachstanie Jan Paweł II bardzo pragnął odwiedzić grób księdza Władysława, którego znał i podziwiał. Niestety władze tego państwa nie przychyliły się do prośby papieża, co więcej w kręgach dyplomatycznych krążyła pogłoska, że prezydent Kazachstanu miał podobno niestosownie „zażartować”, że jeśli papież tak bardzo chce pomodlić się przy grobie ks. Władysława, to może to się stać, ale zostanie wydane polecenie ekshumacji i dostarczenie trumny na miejsce pobytu papieża. Zapewne jest to tylko niestosowna pogłoska.

Dnia 18 listopada 2004 roku, Jan Paweł II, papież tak pisał do księdza kardynała Franciszka Macharskiego, arcybiskupa metropolity krakowskiego:

list

Należy oczekiwać, iż ta oraz inne liczne publikacje dotyczące życia i dzieła Czcigodnego Sługi Bożego księdza Władysława Bukowińskiego znajdą taki lub inny odzew u czytelników, w kręgu ich rodzin bądź znajomych. 80 lat, które minęły od prymicji 12 lipca 1931 roku w Rudawie nie jest to okres czasu tak znaczny, by wykluczyć, iż w drugim pokoleniu pamięć o księdzu Władysławie trwa w sercach zaprzyjaźnionych rodzin. W związku z czym prosimy wszystkie osoby, które mogłyby i chciały coś na ten temat od siebie dodać o kontakt listowny bądź pocztą e-mail.

tekst: Aleksander Płazak

zdjęcia: Stanisław Myjak
(myjak@poczta.onet.pl )